piątek, 4 marca 2016

Rozdział 3

...

- Nie rozumiem… Giovanno powiedz mi, nie ukrywaj tego przede mną. – zmartwił się Luca.

- To wszystko była moja wina… zachowałam się jak ostatnia idiotka, bez żadnego uczucia, odrobiny serca. – słone łzy pociekły jej po policzkach. Tak długo je ukrywała.

- No powiedz mi w końcu o co chodzi. – położył jej rękę na kolanie.

- Kiedy oboje pracowaliśmy w Città di Castello, od razu wpadliśmy sobie w oko. Wiedziałam, że Matteo mnie kocha. Ja też go kochałam. Nie potrafiłam bez niego żyć. Był mężczyzną, z którym byłam pewna, że się ułoży, że będzie dobrze, ale wtedy odezwały się duchy przeszłości… - urwała, nie mogąc się opanować. Nikt nie wiedział o przeszłości, która się za nią ciągnęła, nawet Piano, z którym dwa lata temu łączyło ją bardzo wiele, nawet jej ukochany brat.

- Dlaczego mi nigdy o tym nie mówiłaś. Przecież to jest dla mnie ważne, to z czym tobie jest ciężko! Gav! Proszę cię… - brat złapał ją za rękę i mocno przytulił. – Co było dalej?

- To było podczas Ligi Mistrzów. Citta grała z Maceratą. Po meczu zawodnicy poszli rozdawać autografy. Wtedy zobaczyłam, jak Travica rozmawia z Matteo. Dragan odwrócił się i zawiesił na mnie wzrok. Wszystko do mnie wróciło… - nie mogła się opanować i zaczęła płakać.

- Ale jaki Travica?! Co on ma o tego? – Luca nie mógł się połapać.

- Nie pamiętasz twoich zgrupować pięć lat temu? Nie pamiętasz?!

- Zawsze mówił o tobie „moja mała Anna”. Traktował cię jak młodszą siostrę. Chyba nie brałaś tego na poważnie…

- Ty tego nie pamiętasz, bo grałeś na drugim końcu Włoch, ale ja pamiętam doskonale. Miałam praktyki w Perugii. Travica przyjeżdżał do mnie, bo było mi ciężko. Ty grałeś w Parmie, za daleko, żeby tak po prostu do mnie przyjechać.

- Chcesz powiedzieć, że wy…

- Po kilku miesiącach z tego rozwinęło się coś więcej. – uśmiechnęła się na samą myśl. – Jednak po roku poważnego związku, Dragan się znudził… - ciężko było jej o tym mówić, głos łamał jej się w pół słowa.

- Zostawił cię?! – Luca po raz pierwszy dowiedział się całej prawdy o reprezentacyjnym koledze, którego zawsze uważał za godnego zaufania – mylił się.

- Bez słowa wyjechał. Będąc daleko, zdołał mi wysłać tylko jednego sms’a: „Gav, to nie miało racji bytu…”. – ostatnie słowa wypowiedziała ostatkiem tchu, po czym wybuchła niepochamowanym płaczem. Vettori nie wypuszczał siostry z objęć, jednak nie mógł uwierzyć w to, jak jego młodsza, kochana Giovanna została potraktowana przez człowieka, z którym całe lata spędzał na tych samych parkietach.

- A co było z Matteo? – bał się spytać, jednak w końcu wydusił z siebie te słowa.

- Dzień po tym niefortunnym spotkaniu, powiedziałam mu, że nie dam rady, że zasługuje na kogoś lepszego. Poprosiłam go, żebyśmy zostali przyjaciółmi. Wiem, że bardzo mu na mnie zależało, dlatego się zgodził, jednak długo nie mógł się pogodzić z tym, że to koniec. Czuję, że wbiłam mu tym nóż w serce. – dokończyła, już nieco spokojniejsza.

- Matteo nic nie wie o Travicy? – dociekał Luca.

- Nie wie nic. Nikt o tym nie wie, poza mną i nim samym. No i teraz tobą. Błagam, nie wygadaj się braciszku, wiesz jak bardzo ci ufam.

- Dobrze wiesz, że nie będę w stanie wejść na boisko z tym dupkiem i nie obić mu mordy! – Vettori’emu ponownie zaczęły puszczać nerwy.

- Nie możesz. Błagam cię…. – Giovanna złapała Lucę za koszulkę.

- Postaram się, ale nie mogę ci tego obiecać. – chłopak wstał z łóżka i rzucił w siostrę ręcznikiem. – A teraz idź w końcu spać. – uśmiechnął się i zniknął za drzwiami, zostawiając zamyśloną Giovannę w pokoju.

Następnego dnia…

Rossini precyzyjnie na trzeci metr, Rezende rozegrał przyśpieszoną na prawe skrzydło, Luca w idealnym tempie obija blok Petrić’a i Piano, piłka ląduje w aucie, gwizdek…

- Panowie, ładna akcja! – Lorenzetti pochwalił chłopaków. – Gramy zmienionym składem! Ale najpierw dogrzejcie się jeszcze.  –  powiedział Angelo i wyszedł na chwilę, żeby załatwić papierkowe sprawy u prezesa.

Zawodnicy zaczęli się rozciągać na parkiecie. Giovanna liczyła statystykę swojego brata, kiedy nagle pojawił się przy niej we własnej osobie.

- Wszystko w porządku siostrzyczko? – mrugnął do niej okiem, wyrywając ją z zamyślenia.

- Co? Tak, jasne. – dziewczyna ocknęła się z transu i spojrzała na Lucę.

- Na pewno dobrze się czujesz? – dociekał.

- Kto się dobrze czuje, coś się stało? Gav, wszystko okej? – nagle obok nich stanął Matteo.

- Mówię, że wszystko w porządku, muszę się skupić na pracy. Chcecie wygrać Ligę Mistrzów?! – Giovannie puściły nerwy, nie panowała nad własnymi słowami. Piano z Vettorim odwrócili się i odeszli bez słowa.

Trening skończył się dwie godziny później. Luca czekał na siostrę w samochodzie. Dziewczyna jednak się nie pojawiła.
Giovanna szła korytarzem, gdy usłyszała znajomy głos.

- Hej, Giovanna, tak? – N’Gapeth przyśpieszył kroku, żeby ją dogonić.

- Earvin? – zdziwiła się na jego widok – Czego ode mnie znowu chcesz? – spytała znudzonym głosem. Francuz zastawił jej przejście i uniósł głowę do góry, próbując się wysłowić. Anna czekała na rozwój sytuacji.

- Słuchaj… No przepraszam za wczoraj, zachowałem się jak idiota. – wykrztusił z siebie, na co Giovanna zbierała szczękę z podłogi.

- Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu ci nie wierzę. – zrobiła wielkie oczy i wyminęła go, Earvin jednak nie pozwolił jej przejść.

- Daj spokój…

- Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Śpieszę się. – Giovanna zdecydowanie zakończyła rozmowę i zostawiła N’Gapetha samego.
Wpadła do samochodu jak rozjuszony niedźwiedź.

- Co jest?! – roześmiał się Vettori, widząc wściekłą siostrę, którą podobno bardzo ciężko wyprowadzić z równowagi.

- Uwierzysz, że ten podły żabojad próbował mnie nagle przepraszać za wczoraj?! – prychnęła.

- To chyba dobrze. Może w końcu się nawrócił?

- Nie sądzę… - odparła zrezygnowana. – Jedź do domu.

- Od kiedy tak ci się śpieszy?

- Umówiłam się. – dziewczyna przewróciła oczami.


- Z Matteo? – podpuszczał ją brat, ale Giovanna nie odpowiedziała. Pojechali do domu. 


Będę wstawiać jednak rzadziej, bo mam strasznie dużo nauki :) Musicie mi wybaczyć. Pozdrawiam Was cieplutko! :)

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Kiedy będzie kolejny? :(

      Usuń
    2. Przykro mi, ale chyba nie będzie. Powiedzmy, że mi się wena urwała. W tym roku matura i chyba będę się musiała wstrzymać na pewien czas z blogami. Może będę dodawać baaaardzo okazjonalnie dla Ciebie ;) miło mi że czytasz :)

      Usuń
    3. Przykro mi, ale chyba nie będzie. Powiedzmy, że mi się wena urwała. W tym roku matura i chyba będę się musiała wstrzymać na pewien czas z blogami. Może będę dodawać baaaardzo okazjonalnie dla Ciebie ;) miło mi że czytasz :)

      Usuń