Earvin zaniósł ją na rękach do szatni zawodników, gdzie
sztab medyczny zostawił apteczkę. Ostrożnie oparł dziewczynę o ławki i
wyciągnął worek z lodem, który przyłożył do oka Giovanny. Bez słowa popatrzył
na spanikowanego Matteo i chłopaków, którzy bez słowa przyglądali się całej
scenie. Piano nie wytrzymał długo stojąc bezradnie i momentalnie znalazł się
obok leżącej Anny.
- Co jej się stało?! – do pomieszczenia wpadł Luca i zaraz
pochylił się nad niekontaktującą siostrą. Odwrócił się do N’Gapetha – To twoja
robota?! – kiwnął głową na przeciętą brew dziewczyny i spojrzał z mordem w
oczach na Francuza.
- Spytaj kolegę. – odparł przyjmujący i wyciągnął z pateczki
komplet bandaży. Vettori z niedowierzaniem zerknął na Piano, który z trudem
pokiwał głową. Luca wziął od Earvina opatrunki i sam zajął się siostrą, która
po chwili odzyskała przytomność.
- Anna, ja naprawdę nie chciałem, przecież wiesz, że w życiu
bym nie tknął kobiety… - zaczął się tłumaczyć Matteo i wziął ją za rękę.
- No pewnie, nie przejmuj się… Muszę jechać z tym do
szpitala? – spytała brata kombinującego coś przy jej twarzy.
- Już nie, to tylko draśnięcie. Zakleiłem ci specjalnym
plastrem. To tylko tak tragicznie wyglądało, a z tobą Piano będę miał do
pogadania. A wy co tu sterczycie jak kołki?! – Luca tracił nerwy. Siatkarze
wyszli z szatni, mrucząc ciche „cześć”, dalej zszokowani całą sytuacją. Vettori
pomógł podnieść się siostrze. Giovanna stanęła na nogi, lekko się chwiejąc.
- Już nie odpłyniesz? – spytał Matteo, chcąc rozluźnić
sytuację, która szczerze mówiąc bardzo go zestresowała.
- Raczej nie, jakby co, to przecież mnie złapiecie. –
Giovanna chciała dodać całemu zdarzeniu nutki humoru.
Luca wyszedł z siostrą z szatni, zakładając torbę na ramię.
W pomieszczeniu pozostali tylko Francuz z Matteo.
Piano jeszcze raz zmierzył wzrokiem przyjmującego.
- Jeszcze raz ją potrącisz, dotkniesz, albo popatrzysz się
nie tak, jak mi się podoba, to przysięgam ci, że pożałujesz. – wysyczał przez
zęby z nieukrywaną wściekłością, na co N’Gapeth uśmiechnął się złośliwie i
uniósł ręce w geście obronnym.
Wieczorem…
- Co tam się stało? – spytał Luca, już z chłodną głową, gdy
jedli we dwójkę kolację.
- Nic takiego. Earvin mnie popchnął jak wychodził z hali,
Matteo stracił nerwy i wytargał go za kołnierz. – powiedziała Giovanna,
niewzruszona całą sytuacją.
- No ale jakim cudem Matteo zafundował ci podbite oko?! –
Vettori nie mógł się nadziwić.
- Jak wpadłam do szatni nikt się nawet nie ruszył, żeby ich
rozdzielić, więc postanowiłam zrobić to sama. Nie przypuszczałam, że Matteo tak
zareaguje. Nie zauważył, że podeszłam. – tłumaczyła go.
- Jesteś tu drugi dzień i już zdążyłaś podpaść N’Gapethowi?!
– roześmiał się Vettori – Prawdopodobnie pobiłaś rekord.
- Wkurzył się, że powiedziałam trenerowi o jego braku
regularności w zagrywce… Nie przejmuj się tym. Nie chcę, żebyś z mojego powodu
miał z nim na pieńku.
- Jest lubiany przez nieliczne osoby. Od początku mi nie
pasował. Jest, bo jest, trzeba go ignorować.
– stwierdził Luca – Napijesz się
wina? – zmienił temat.
- Chętnie. – uśmiechnęła się Giovanna.
Po kolacji, Vettori poszedł oglądnąć powtórkę jakiegoś
meczu, natomiast jego siostra marzyła tylko i wyłącznie o zatopieniu się w
gorącej kąpieli. Kilka minut później leżała już w wannie pełnej gorącej wody,
kiedy zadzwonił jej telefon. Wyciągnęła rękę po komórkę i odebrała. Dzwonił
Matteo.
- Matteo, jeśli dalej przejmujesz się dzisiejszym zajściem,
to naprawdę sobie odpuść. To był czysty przypadek, przecież wiem, że nigdy nie
podbiłbyś mi umyślnie oka. – roześmiała się Giovanna.
- Ale Anna, mi jest
tak strasznie głupio. Poniosło mnie, ale on cię potraktował jak jakiegoś
śmiecia. Nie mogłem stać bezczynnie.
- Chciałeś mnie bronić, przecież nie mogę mieć do ciebie za
to pretensji! Jesteś moim bohaterem. – Dziewczyna chciała pocieszyć
przyjaciela.
- Skoro tak uważasz,
to naprawdę spadł mi kamień z serca. A tak w ogóle to co robisz, nie
przeszkadzam ci?
- Akurat siedzę w wannie, ale w żadnym wypadku mi nie
przeszkadzasz.
- A… w wannie? –
zawiesił głos, a Giovanna zdusiła śmiech - Tak
właściwie, to chciałem się spytać, czy nie miałabyś ochoty gdzieś jutro wyjść…
Nie wiem gdzie, może pokazałbym ci trochę Modenę?
Giovanna zastanowiła się… Czuła, co się pod tym kryje, ale…
- Czemu nie, tak naprawdę, to potrzebowałam dobrego
przewodnika. – uśmiechnęła się do słuchawki.
- To co, jutro o osiemnastej po ciebie przyjdę.
Może być?
- Jak najbardziej. Do zobaczenia jutro na treningu.
- Jak za starych
dobrych czasów… Trzymaj się Anna. Śpij dobrze. – rozłączył się. „Jak za
starych dobrych czasów” - Giovanna zaczęła rozmyślać nad wszystkim, co ją tego
dnia spotkało. Dlaczego N’Gapeth tak nerwowo na nią zareagował, przecież ocena
skuteczności siatkarzy to jej praca! Jak mógł tak kpiąco ją potraktować.
Z tą myślą wyszła z wanny, wytarła się i przebrała w
kolorową piżamę. Wyszła z łazienki i wśliznęła się cicho do pokoju brata, który
namiętnie wpatrywał się w laptopa leżąc na swoim łóżku. Giovanna usiadła na
jego skraju i zaczęła rozczesywać mokre, skołtunione włosy.
- Myślisz, że Matteo dalej coś do mnie czuje? – spytała
brata z ukrywanym skrępowaniem, jednak chciała być szczera wobec niego.
Luca podniósł wzrok zad monitora i chwilę wpatrywał się w
siostrę nic nie mówiąc. Wyprostował się i usiadł obok niej na łóżku.
- Dlaczego mnie się o to pytasz? – nieśmiało zerknął na
Giovannę.
- Myślałam, że może ci coś mówił… - odparła.
- Zawsze uważał cię za bardzo ładną, mądrą, inteligentną…
Cholera! Nie będę cię okłamywał… - podrapał się po głowie, nie mogąc ukryć
zdenerwowania.
- Co masz na myśli?! – zdziwiła się dziewczyna.
- Jak dowiedział się, że masz przyjechać i pracować u nas w
klubie, zdawał się być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Może nie znam
się za bardzo na sprawach sercowych, ale jeśli on nie jest w tobie zakochany,
to ja jestem królem Maroka. – roześmiał się wesoło, widząc spojrzenie swojej
siostry.
- Tego się obawiałam… - wyszeptała Giovanna i ukryła twarz w
dłoniach, gwałtownie kręcąc głową.
- Anna, nie żartuj. Nie cieszysz się?! – dla Vettori’ego był
to niezły szok. – Matteo jest przecież taki przystojny, no przynajmniej fanki
za nim szaleją. Jest bardzo troskliwy… co by tu jeszcze… ma poczucie humoru,
może czasem jest trochę zwariowany, ale sama widzisz, że jest naprawdę fajnym
facetem.
- Nawet nie próbuj mnie z nim swatać! – zaprotestowała. –
Miałam z nim wystarczające problemy w poprzednim klubie. Nie chcę tego ponownie
przechodzić.
- Jakie problemy?! Dlaczego nic mi nie powiedziałaś? –
spytał z wyrzutem Vettori.
- Och Luca… żebyś ty tylko wiedział… - wyszeptała Giovanna.
Zaraz mnie ktoś zamorduje, że tak dawno dodałam ostatniego posta :) W szkole masakra, jutro ostatni dzień i ferie, będę dodawać częściej :) Ktoś to w ogóle czyta!?