- O mój Boże, Luca! – rozległ się krzyk Giovanny, a zaraz
potem huk i trzask walizek, które wypuściła z rąk, stając w progu mieszkania
swojego brata.
- Siostrzyczko kochana, jak ja się za tobą stęskniłem! –
siatkarz porwał dziewczynę w ramiona i nie miał najmniejszej ochoty wypuścić.
Ona natomiast, jakby nigdy nic wyrwała się z objęć brata i wpadła do pierwszego
lepszego pokoju, który tonął w pokładach kurzu, pudełek po pizzy i stertach
niewypranych skarpetek.
- O mój Boże, całe szczęście, że przyjechałam… - wyszeptała,
zasłaniając dłońmi twarz. – Dobrze, że nasza mama tego nie widzi. – dodała, po
czym zaczęła się śmiać, przytulając się do Luci.
Jednak mieszkanie, pomijając, że żył w nim jeden z
największych bałaganiarzy reprezentacji Włoch, wyglądało bardzo przyzwoicie. Z
krótkiego korytarzyka wchodziło się prosto do jasnej, nowocześnie umeblowanej
kuchni. Govannie szczególnie przypadły do gustu ciemne, kanciaste meble i
ogromna przestrzeń, co prorokowało jej kulinarne popisy. Otwarte pomieszczenie
było połączone z niewielkim salonikiem, urządzonym w podobnym stylu. Naprzeciw
wejścia znajdowała się łazienka, niezwykle gustowna, pomimo niewielkich
rozmiarów. Dziewczyna przystanęła na chwilę wyobrażając sobie siebie w ogromnej
wannie, pełnej piany i gorącej wody. Po drugiej stronie mieszkania były dwie
sypialnie, pierwsza z nich należała do wiadomego osobnika, sądząc po zapachu i
niemocy określenia koloru dywanu, druga natomiast, urządzona w pięknych,
ciepłych kolorach - do Giovanny. Dziewczyna weszła do pokoju, ciągnięta za rękę
przez swojego brata.
- I co, podoba ci się? – spytał Luca, ciesząc się na widok
uśmiechniętej siostry.
- I to jak! – westchnęła z zachwytem Giovanna. Spojrzała na
ogromne, białe biurko, z resztą jak wszystkie meble. Ogromne okno, przez które
wpadał ogrom wiosennego słońca, otulały czerwone zasłony. Zaraz obok okna stała
potężna szafa, a naprzeciwko gigantyczne łóżko, na które niewiele myśląc
Giovanna rzuciła się z wielkim impetem, ciągnąc za sobą brata.
Leżeli tak dobrą godzinę, rozmawiając o przeróżnych
sprawach: poczynając na siatkówce, kończąc na przepisach kulinarnych.
- Cieszysz się z nowej pracy? – spytał Luca.
- Raczej tak. Nabiorę doświadczenia, będę pracować z
profesjonalistami… - zawahała się – poznam nowych ludzi…
- Ty, poznasz nowych ludzi?! – roześmiał się Vettori. –
prędzej uwierzę, że Matteo zagra w reprezentacji Senegalu! – żartował z
siostry, znając jej nieśmiałe i tajemnicze usposobienie.
- Nie mów tak… Na pewno mi w tym pomożesz braciszku. Z tobą
z pewnością mi będzie łatwiej. – uśmiechnęła się słodko do mężczyzny, całując
go czule w policzek.
Luca spojrzał na siostrę i jej błyszczące oczy, zdając sobie
sprawę, z jak piękną i wyjątkową dziewczyną ma do czynienia…
Myślałam, że będzie później i dłużej mi zejdzie, ale że się dobrze pisze, to po co czekać... :) Więc jest prolog, kolejne rozdziały będą dłuższe oczywiście, to jest dopiero przystawka :) Będę dodawać co kilka dni, bo liceum, dużo nauki, matematyka królową i same rozumiecie... proszę o jak najwięcej komentarzy - to mega motywuje! :)
Boski <3
OdpowiedzUsuńZostaję choćby nwm co!
Już się nmg doczekać 1 rozdziału :*
Zapraszam serdecznie do mnie ;)
http://love-spectrum.blogspot.com/