środa, 13 stycznia 2016

Prolog

- O mój Boże, Luca! – rozległ się krzyk Giovanny, a zaraz potem huk i trzask walizek, które wypuściła z rąk, stając w progu mieszkania swojego brata.

- Siostrzyczko kochana, jak ja się za tobą stęskniłem! – siatkarz porwał dziewczynę w ramiona i nie miał najmniejszej ochoty wypuścić. Ona natomiast, jakby nigdy nic wyrwała się z objęć brata i wpadła do pierwszego lepszego pokoju, który tonął w pokładach kurzu, pudełek po pizzy i stertach niewypranych skarpetek.

- O mój Boże, całe szczęście, że przyjechałam… - wyszeptała, zasłaniając dłońmi twarz. – Dobrze, że nasza mama tego nie widzi. – dodała, po czym zaczęła się śmiać, przytulając się do Luci.

Jednak mieszkanie, pomijając, że żył w nim jeden z największych bałaganiarzy reprezentacji Włoch, wyglądało bardzo przyzwoicie. Z krótkiego korytarzyka wchodziło się prosto do jasnej, nowocześnie umeblowanej kuchni. Govannie szczególnie przypadły do gustu ciemne, kanciaste meble i ogromna przestrzeń, co prorokowało jej kulinarne popisy. Otwarte pomieszczenie było połączone z niewielkim salonikiem, urządzonym w podobnym stylu. Naprzeciw wejścia znajdowała się łazienka, niezwykle gustowna, pomimo niewielkich rozmiarów. Dziewczyna przystanęła na chwilę wyobrażając sobie siebie w ogromnej wannie, pełnej piany i gorącej wody. Po drugiej stronie mieszkania były dwie sypialnie, pierwsza z nich należała do wiadomego osobnika, sądząc po zapachu i niemocy określenia koloru dywanu, druga natomiast, urządzona w pięknych, ciepłych kolorach - do Giovanny. Dziewczyna weszła do pokoju, ciągnięta za rękę przez swojego brata.

- I co, podoba ci się? – spytał Luca, ciesząc się na widok uśmiechniętej siostry.

- I to jak! – westchnęła z zachwytem Giovanna. Spojrzała na ogromne, białe biurko, z resztą jak wszystkie meble. Ogromne okno, przez które wpadał ogrom wiosennego słońca, otulały czerwone zasłony. Zaraz obok okna stała potężna szafa, a naprzeciwko gigantyczne łóżko, na które niewiele myśląc Giovanna rzuciła się z wielkim impetem, ciągnąc za sobą brata.

Leżeli tak dobrą godzinę, rozmawiając o przeróżnych sprawach: poczynając na siatkówce, kończąc na przepisach kulinarnych.

- Cieszysz się z nowej pracy? – spytał Luca.

- Raczej tak. Nabiorę doświadczenia, będę pracować z profesjonalistami… - zawahała się – poznam nowych ludzi…

- Ty, poznasz nowych ludzi?! – roześmiał się Vettori. – prędzej uwierzę, że Matteo zagra w reprezentacji Senegalu! – żartował z siostry, znając jej nieśmiałe i tajemnicze usposobienie.

- Nie mów tak… Na pewno mi w tym pomożesz braciszku. Z tobą z pewnością mi będzie łatwiej. – uśmiechnęła się słodko do mężczyzny, całując go czule w policzek.


Luca spojrzał na siostrę i jej błyszczące oczy, zdając sobie sprawę, z jak piękną i wyjątkową dziewczyną ma do czynienia…



Myślałam, że będzie później i dłużej mi zejdzie, ale że się dobrze pisze, to po co czekać... :) Więc jest prolog, kolejne rozdziały będą dłuższe oczywiście, to jest dopiero przystawka :) Będę dodawać co kilka dni, bo liceum, dużo nauki, matematyka królową i same rozumiecie... proszę o jak najwięcej komentarzy - to mega motywuje! :) 


1 komentarz:

  1. Boski <3
    Zostaję choćby nwm co!
    Już się nmg doczekać 1 rozdziału :*
    Zapraszam serdecznie do mnie ;)

    http://love-spectrum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń